Powołanie do małżeństwa

22 września 2009 | Dodaj komentarz »

Powołanie do małżeństwa jest pierwszym powołaniem każdego człowieka, jest prapowołaniem, z którego tworzą się wszelkie inne rodzaje powołań. Każdy człowiek powołany jest najpierw do małżeństwa. Taki jest odwieczny porządek ustanowiony przez Boga.

1. Problem pojęciowy
Powinno się skończyć z mówieniem o kryzysie rodziny, o wartości rodziny, o duszpasterstwie rodzin, o konieczności pomocy rodzinie. Rodzina jest wspólnotą wtórną, jest owocem małżeństwa. Stwórca od początku powołał do istnienia człowieka w małżeństwie, a dopiero z niego powstała rodzina. Mamy więc do czynienia z kryzysem małżeństwa, z wartością małżeństwa, z koniecznością podjęcia działań zmierzających do podniesienia poziomu rozumienia istoty małżeństwa. Przestawienie akcentów i zamiana pojęć jest konieczne także z tego powodu, że używanie terminu rodzina, tam , gdzie w zdecydowanej większości chodzi o małżeństwo, powoduje zakrywanie istoty, odchodzenie od niej, zapominanie. Jan Paweł II nauczał: „Rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Nie można w życiu wielkiego społeczeństwa ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa. Nie znaczy to jednak, że małżeństwo należy traktować tylko i wyłącznie jako środek do celu, którym jest rodzina. Jakkolwiek bowiem małżeństwo naturalną drogą prowadzi do jej zaistnienia i powinno być na nią otwarte, to jednak przez to samo małżeństwo bynajmniej nie zatraca się w rodzinie. Zachowuje ono swą odrębność jako instytucja, której wewnętrzna struktura jest inna, różna od wewnętrznej struktury rodziny”. [1]

2. Uzasadnienie biblijne
„We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg” ( Hbr 13,4).
Owo „we czci”, greckie τίμίος ( timios) znaczy: drogocenne, szacowne, drogie, otoczone czcią.
Święty Piotr używa tego słowa, kiedy pisze nam o wartości krwi Chrystusa:
„Wiecie bowiem, że z waszego, odziedziczonego po przodkach, złego postępowania zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy” (1 P 1, 18-19).
Natomiast św. Paweł w znanym tekście zwanym „Mistyką małżeństwa” dodaje: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” ( Ef 5,31-32).
Dowiadujemy się z tych tekstów, że sakramentalny związek mężczyzny i kobiety jest tak cenny jak drogocenna krew Chrystusa i tak swięty jak Najświętszy Sakrament.
Dlaczego jest tak cenne, dlaczego ma taką wartość? Bo takim stworzył je Bóg: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” ( Rdz 1, 27-28).
W Talmudzie znajdujemy następujący komentarz do tego fragmentu:
· „Osoba nie pozostająca w małżeństwie żyje bez radości, bez błogosławieństwa, bez dobra”
· „ Nieżonaty mężczyzna nie jest w pełni człowiekiem”
· „Znalezienie sobie żony jest rzeczą tak ważną, że człowiekowi wolno sprzedać zwój Tory w celu zawarcia małżeństwa”
· „ Domem mężczyzny jest jego żona”

3. Wnioski:
1. Człowiek od początku zaistniał nie jako pojedyncza osoba, lecz jako małżeństwo[2].
2. Małżeństwo jest najlepszą płaszczyzną realizacji głównego zadania, jakie staje przed każdym człowiekiem- stawanie się na obraz i podobieństwo Boże.
3. Jest najlepszą płaszczyzną realizacji wszelkich zasad ewangelicznych, szczególnie Przykazania Miłości Boga i bliźniego[3].
4. Nosimy w sobie predestynację, naturalny przymus życia w małżeństwie[4].

W tym miejscu rodzi się pytanie: Co z osobami żyjącymi z celibacie i w samotności? Na tę wątpliwość odpowiedź dał Jezus:
„Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić». Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje»” (Mt 19,10-12).
Jest to fragment wymagający szerszego rozwinięcia.
Kwestie poruszone przez Jezusa w rozmowie z faryzeuszami, szczególnie podkreślenie nierozerwalności małżeństwa, jako jedności stworzonej przez Boga, przerosły uczniów[5]. Wzrastając w wielowiekowej tradycji byli przekonani, że we wręczeniu listu rozwodowego nie ma żadnej nieprawidłowości. Kiedy jednak wysłuchali wyjaśnienia Jezusa uświadomili sobie wartość małżeństwa i wielkość własnego powołania. Dlatego wielu uznało, że prościej jest nie wchodzić w związek małżeński. Dopowiedzenie Jezusa okazało się konieczne, chociaż z dwukrotnym zastrzeżeniem, że prawda ta jest bardzo trudna do zrozumienia, a tym bardziej do zrealizowania. Wyrażenia: „Nie wszyscy to pojmują” oraz „Kto może pojąć, niech pojmuje”, stanowią klamrę spinającą zasadniczą treść wyjaśnienia. Musimy to odczytywać, jako podkreślenie, że powołanie do małżeństwa i rezygnacja z niego jest szczególnym sposobem działania łaski Bożej, jest tajemnicą, której odkrywanie musi dokonywać się poprzez bardzo intensywną współpracę ze Stwórcą.
W zasadniczej części wypowiedzi wyróżnić można kilka istotnych szczegółów. Najpierw stwierdzenie: „Bo są niezdatni do małżeństwa”. Zgodnie z tymi słowami, sięgając także do wypowiedzi wcześniejszej: „Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę”, słyszymy przypomnienie, że wszyscy ludzie powołani są do życia w małżeństwie. Człowiek został stworzony nie jako pojedyncza osoba, ale jako małżeństwo (por. Rdz 1, 27-28). Wszyscy są do niego predysponowani, są uzdolnieni, posiadają naturalne możliwości, ale także naturalny przymus do życia w takiej formie. Wymieniając kategorie osób niezdolnych do małżeństwa Jezus wyłącza je poza nawias, oddziela od całości, którą stanowią osoby żyjące w monogamicznych związkach małżeńskich.
„Są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni”.
Jezus dotyka tu bardzo delikatnej kwestii powołanie do służby Bożej w postaci dobrowolnej rezygnacji z małżeństwa. Najpierw podkreśla, że wszyscy w naturalny sposób predysponowani są do życia w związku małżeńskim, ukazując jednocześnie wielką wartość takiej relacji, wynikającej z faktu stworzenia jej od początku. Ale w tym miejscu swojego nauczania podkreśla, że z tej wartości można czasami świadomie zrezygnować. Jest to wyjątkowy rodzaj niezdolności. Jest to złożenie Bogu ofiary z siebie, rezygnacja z części swojej natury na rzecz królestwa niebieskiego. Punktem wyjścia do realizacji takiej formy bezżenności jest świadomy wybór. Najpierw musi nastąpić uzmysłowienie sobie wartości małżeństwa, odczucie naturalności przymusu życia w takim związku, naturalności posiadanych predyspozycji i piękna takiego stanu. Uświadomienie sobie, że jest to najlepszy, najbardziej optymalny grunt rozwoju w człowieku najszlachetniejszych cech. Dopiero w sytuacji, kiedy rozumie się już, jaką wartością jest małżeństwo, może nastąpić świadoma decyzja rezygnacji z tej rzeczywistości i zgodzenie się, aby Bóg wypełnił tę przestrzeń, którą w małżeństwie wypełnia współmałżonek. Bez uświadomienia sobie wartości małżeństwa, nie jest się w stanie podjąć świadomej decyzji o bezżenności dla królestwa niebieskiego. Tu także możemy mówić o niezdolności psychicznej i emocjonalnej do stanu duchownego, spowodowanej okaleczeniem w wyniku nieudanego związku małżeńskiego rodziców celibetariusza. Trzeba mieć tego jasną świadomość: pełna decyzja o rezygnacji z małżeństwa możliwa jest dopiero po uświadomieniu sobie wartości związku mężczyzny i kobiety. Składając Bogu dar trzeba być świadomym tego, co się ofiarowuje. Wówczas taka decyzja ma pełną wartość i jest niezagrożona, albo zagrożona w bardzo małym stopniu. Warto w przypadku kryzysu wartości powołań zapytać o stan świadomości istoty małżeństwa, o warunki wzrastania młodego człowieka, o wartości obrazu związku małżeńskiego przekazanego mu przez rodziców. Jeżeli nie jest z tym najlepiej, warto w trakcie kształcenia osób przygotowujących się do życia w bezżenności podjąć głęboką formację z zakresu przybliżenia wartości i wielkości powołania małżeńskiego, aby były one w pełni świadome z czego rezygnują i jak wielką wartość ma ich ofiara.

4. Wartość kapłaństwa
Na tym tle możemy podjąć refleksję nad wartością stanu duchownego. Wartość kapłaństwa, czy może nawet wyższość tego stanu (ale także każdej innej formy życia konsekrowanego) w tym się wyraża, że składa się Bogu dar z największej wartości, jaką człowiek dysponuje: dar ze swojego małżeństwa. Największą wartością dla każdego człowieka jest małżeństwo, do którego został stworzony i do którego w naturalny sposób jest w pełni predysponowany. Małżeństwo jest także największą wartością z tego powodu, że stanowi najbardziej optymalny grunt dla rozwoju i realizacji najwznioślejszych wartości. Jest płaszczyzną umożliwiającą zaistnienie na obraz i podobieństwo Boga poprzez realizację przykazania miłości. Szczególnie drugi opis stworzenia człowieka potwierdza to twierdzenie. Sam Bóg dostrzega, że człowiekowi potrzebna jest pomoc, niezbędna jest mu obecność drugiej osoby, aby miał wobec kogo realizować najwznioślejsze ideały, aby miał za kogo oddawać życie, komu służyć (por. Rdz 2,18-20).
Decydując się na bezżenność dla królestwa niebieskiego rezygnuje się z małżeństwa, dokonuje się świadomego wyboru, ale nie między dwoma drogami, dwoma możliwościami. Nie ma dwóch dróg, dwóch możliwości realizacji powołania do życia. Jest tylko jedna droga: życie w małżeństwie. Do tej formy powołani są wszyscy. Tak Bóg zaplanował od początku, stwarzając człowieka na swój obraz, nie w pojedynkę, lecz w tej konkretnej wspólnocie:
„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” ( Rdz 1, 27-28). Prawdę tę potwierdza Jezus w stwierdzeni: „Bo są niezdolni do małżeństwa…”, zaznaczając, że wszyscy powołani są do życia w małżeństwie, a tylko niektórzy są niezdolni to tego stanu (o czym już pisałem wyżej). Jest tylko taka droga i jest to element doskonałości stworzenia. Całe dzieło stworzenia dlatego jest bardzo dobre, jest doskonałe, że, jako tak stworzone, opiera się na monogamicznym związku mężczyzny i niewiasty, na doskonałej i fundamentalnej wspólnocie ludzi połączonych pobłogosławionym związkiem, będącej podstawą wszelkich relacji międzyludzkich. Trzeba mieć tego jasną świadomość: zostaliśmy stworzeni do życia w małżeństwie, do tego jesteśmy predestynowani na płaszczyźnie duchowej, psychicznej, uczuciowej i biologicznej. Decydując się na bezżenność, wiedząc, że jest się przeznaczonym do małżeństwa, składa się świadomie Bogu dar z największej wartości, jaką się posiada, ze swojego małżeństwa (przyszłego). Jest to najcenniejszy dar, jaki człowiek może Bogu ofiarować. Jest to dar cenniejszy od życia. Życie się posiada, jest się żywym, więc nie można złożyć Bogu daru z życia, pozostając żywym, chyba, że będzie to męczeńska ofiara. Natomiast wiedząc, że jest się stworzonym do małżeństwa, rozumiejąc, że nie ma lepszej drogi życia dla człowieka, ma się możliwość zrezygnowania z tej drogi, dla tego konkretnego celu: dla królestwa niebieskiego.
W tym znaczeniu jest to droga doskonała, gdyż opiera się na doskonałej ofierze, na darze z najdoskonalszej wartości, jaką dysponuje człowiek. Doskonałość Jezusa i w tym się wyrażała, że jako mężczyzna powołany do małżeństwa, zrezygnował On z tej formy, złożył Ojcu dar ze swojego małżeństwa (a więc i ojcostwa biologicznego). Wówczas, pozostając uzdolnionym do małżeństwa i rodzicielstwa, wchodzi się w takie relacje, ale na płaszczyźnie duchowej. W tym znaczeniu kapłaństwo jest czymś wyższym od małżeństwa, bo jest stanem zaistniałym przez złożenie daru z małżeństwa.
Nie jest to inna droga, lecz wyższy poziom tej samej drogi, drogi życia małżeńskiego. Wszyscy idą tą droga, realizują tę fundamentalną formę powołania, na której w pewnym momencie można, mając głęboką świadomość wartości małżeństwa, złożyć z niego Bogu dar doskonały. Stając się wówczas bezżennym, pozostając na tej drodze, wchodząc na wyższy jej poziom. W konsekwencji doprowadza to do zaistnienia na tej jednej drodze funkcji, której celem jest służenie wszystkim małżeństwom. Można zaryzykować stwierdzenie, że cała misja Kościoła, rozpowszechnianie Królestwa Bożego, prowadzenie do zbawienia, realizacja wszystkich ideałów ewangelicznych dokonuje się w małżeństwie, przede wszystkim i najpierw w nim (z niego w naturalny sposób przenika na inne płaszczyzny życia międzyludzkiego). Dlatego wszelkie formy życia w bezżeństwie dla Królestwa, istnieją po to, aby służyć małżeństwom, wspierać je w realizacji swojej misji i powołania.
Można również w małżeństwie ponosić bardzo wielkie ofiary, ale najwyższym poziomem ofiary w małżeństwie jest rezygnacja z niego dla Królestwa Bożego.

5. Inna droga
W wyjątkowych przypadkach rezygnacja z małżeństwa nie musi być związana z podjęciem życia konsekrowanego. Jeżeli osoba decyduje się na rezygnację z małżeństwa na rzecz obiektywnego dobra, poświęcając się jakiemuś dziełu, ze świadomością, że jest to wielka misja, której realizacja nie była by możliwa w połączeniu z życiem małżeńskim i ze stratą dla tego życia, wówczas także możemy mówić o bezżenności dla Królestwa. Ale trzeba mieć świadomość, że nie jest to ucieczka przed małżeństwem z powodu lęków i, że cel, dla którego się poświęca jest rzeczywiście wielkim dobrem, dla którego można poświęcić małżeństwo. Jest to kwestia bardzo delikatna, dlatego Jezus podkreśla, że nie jest łatwo zrozumieć wszystkich szczegółów tej problematyki, ale szczególnie tajemnicy Bożego powołania. Nie jest łatwo, ale nie jest to niemożliwe. Można to zrozumieć, podejmując bardzo intensywną współpracę z Bogiem, starając się pojąć dzięki mądrości, mającej swoje źródło w Bogu. Nigdy nie przez wysiłek tylko samego ludzkiego umysłu.
Przedstawiona refleksja nie wyczerpuje problemu, może jednak przyczynić się do poszerzenia spojrzenia na wartość powołania do małżeństwa i stanu duchownego. W obliczu kryzysu małżeństwa, coraz częściej przejawiającego się w rezygnacji z tej drogi, konieczne jest podejmowanie głębokiej refleksji nad jego wartością, także z perspektywy życia w bezżenności.

Wracamy do wniosków płynących z opisu stworzenia małżeństwa:
5. Małżeństwo jest najlepszym gruntem rozwoju i funkcjonowania człowieka na każdej płaszczyźnie i we wszystkich dziedzinach. Warunkuje jakość tego, co robimy, warunkuje sukcesy we wszystkich dziedzinach życia. Od jakości małżeństwa zależy jakość rodziny, narodu, parafii, Kościoła.
6. Jest warunkiem rozwoju i jakości całej społeczności, także na płaszczyźnie ekonomicznej: „Podstawą rozwoju ekonomicznego społeczeństwa jest trwałe, monogamiczne, heteroseksualne małżeństwo, koncentrujące się na inwestycjach „specyficznych”. Najoczywistszym i najczęstszym przykładem takich inwestycji „specyficznych” stanowią dzieci” [6].
7. Od jakości małżeństwa zależy ilość i jakość powołań: „W dzieciach moralnie osieroconych nie zdołają się rozwinąć ziarna powołania. Jeżeli jednak (rodzina) będzie rzeczywiście „domowym Kościołem”, a więc miejscem w którym Jezus Chrystus żyje i działa, będziecie taż jakby pierwszym seminarium, gdzie dzieci będą mogły uczyć się pobożności, modlitwy i miłości do Kościoła oraz otrzymają solidną formację ludzką, która jest fundamentem całej formacji kapłańskiej”[7].
8. Warunkuje rozwój i funkcjonowanie dzieci i młodzieży na wszystkich płaszczyznach, dlatego „Najlepszą inwestycją dla dzieci jest inwestycja w swoje małżeństwo”, ale też: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie w nich małżonków miłowanie”.
Miłość rodziców względem siebie jest najcenniejszym źródłem wszelkich pozytywnych uczuć dla dziecka. Jest to najskuteczniejszy „zbiornik”, z którego chce ono nieustannie czerpać, aby ładować swój „akumulator” emocjonalny i uczuciowy.

Karol Wojtyła, „Miłość i odpowiedzialność”, Lublin 2001r, s.194-195.

[2] „Człowiek stał się ‘obrazem i podobieństwem’ Bożym nie tylko przez swoje człowieczeństwo, lecz także przez komunię osób, którą mężczyzna i kobieta tworzą od samego początku. Człowiek staje się obrazem Bożym nie tyle w momencie samotności, ile w momencie komunii”, Jan Paweł II, katecheza podczas audiencji generalnej, 14.11.1979r., cyt. za: ”Sprawy rodziny”, 76/4/2006r., s.17

[3] „Małżeństwo i rodzina stanowią pierwszą płaszczyznę zaangażowania społecznego katolików świeckich”, Jan Paweł II, Christifideles laici”, p.23.

[4] „Jesteśmy genetycznie zaprogramowani do małżeństwa i rodzicielstwa- twierdzą naukowcy”, Allan C. Carlson, szef Międzynarodowego Komitetu Przygotowawczego Światowego Kongresu Rodzin, „Drogie dzieci”, Ozon, nr 19, (56), maj 2006r.

[5] Por. bp K. Romaniuk, o. A. Jankowski, ks. L Stachowiak, Komentarz praktyczny do Nowego Testamentu, Poznań- Kraków 1999 r., s. 113.

[6]„,Gary S. Becker, nagroda Nobla z ekonomii w 1992 r. za: „Ekonomiczną teorię zachowań ludzkich”. W tym: Teoria małżeństwa.

[7] Jan Paweł II, Orędzie na XXXI Światowy Dzień Modlitwy o Powołania, 26.12.1993r.

Opublikowano dnia wtorek, 22 Wrzesień 2009 o godz. 11:26 w kategorii Wykłady rodzinne. Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.

Zostaw odpowiedź

*