Nauka o wartości małżeństwa

22 września 2009 | Dodaj komentarz »

„Jan Paweł II naucza, że prawda o małżeństwie nie tylko istnieje, ale jej odkrywanie jest pilne i niezbędne dla przyszłości świata”[1].

Czasami słyszę słowa, że takie akcentowanie wartości małżeństwa, jakie wypływa z moich wykładów i pisanych tekstów, jest zbyt fundamentalistyczne. Tak wielka rola przypisywana małżeństwu, to przesada. A ja ze spokojem odpowiadam, że to nie moje wymysły. Już samo wczytanie się w Słowo Boże pokazuje wystarczająco jasno jak wielką, wręcz dominującą rolę w ludzkich działaniach zajmuje związek mężczyzny i kobiety, jak wielką godnością, ale i powołaniem zostali obdarowanie małżonkowie. Również Jan Paweł II przez swoje nauczanie nie pozostawia wątpliwości, co do nadrzędności tej wspólnoty. Ale w ostatnim okresie także wiele dziedzin nauki potwierdza nam prawdę, że to jakość małżeństwa warunkuje jakość wszystkiego w naszym doczesnym życiu.
W ostatnim okresie udało mi się zebrać różne wypowiedzi, potwierdzające wartość małżeństwa. Poniżej ukazuję je, czasami dodając swój komentarz.

1. „Dowody pokazują niezbicie, że ludzie żyjący w małżeństwie są zdrowsi fizycznie i psychicznie, żyją dłużej, mają więcej pieniędzy, mniej złych nawyków, takich jak palenie, czy nadużywanie alkoholu, i ogólnie rzecz biorąc są szczęśliwi (…). Z badań tych wynika, że małżeństwo daje wiele korzyści, i nie wynika to z faktu, że związki małżeńskie zawierają ludzie z reguły zdrowi. Korzyści te zauważane są zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet”[2].

2. „Jesteśmy genetycznie zaprogramowani do małżeństwa i rodzicielstwa- twierdzą naukowcy”[3].
Właśnie takie stwierdzenie pana Carlsona, jest bardzo czytelnym potwierdzeniem biblijnej treści z Rdz 1, 27, z której wysuwamy wniosek teologiczny, że człowiek od początku zaistniał nie jako pojedyncza osoba i nie do życia w samotności, ale jako małżeństwo i ta właśnie wspólnota, relacja, forma życia jest najlepszym sposobem przeżycia życia na ziemi.

3. Małżeństwo warunkuje pokój w świecie.

„Prawidłowe relacje między mężczyzną a kobietą w rodzinie leżą u podstaw pokoju w świecie. Zaburzenie tych relacji skutkuje zaś nienawiścią, przemocą, wojną”[4].

Początkiem wojny jest nienawiść, agresja, rządza panowania. Osoba wzrastająca w atmosferze miłości swoich rodziców do siebie, karmiona najbardziej optymalnym pokarmem, w niewielkim stopniu, albo wcale, dopuści w sobie do rozwoju tych niebezpiecznych uczuć i postaw. Z całą pewności osoby dopuszczające się agresji i okrucieństwa pozbawione były miłości w rodzinie.
Błogosławiona matka Teresa z Kalkuty często powtarzała, iż nie powinniśmy się dziwić, że są wojny, jeżeli matki decydują się na zabicie dzieci w swoim łonie. Nie ma większego poziomu okrucieństwa, ponad ten, kiedy w łonie matki mordowane jest bezbronne dzieciątko. Ale przecież doskonale wiemy, że żadna kobieta, żona prawdziwie (a nie egoistycznie) kochana przez swojego męża, nie dopuści się aktu aborcji.

4.Warunkuje jakość i trwałość całego społeczeństwa.

„Małżeństwo jest początkiem cywilizacji, podstawowym miejscem przekazywania wartości społecznych”[5].

Czasami słyszymy, że początkiem upadku wielkich cywilizacji był upadek moralny. Upadek moralny rozprzestrzenia się przez degradację wartości małżeństwa i rodziny. Patrząc z tego punktu widzenia mamy dziś do czynienia z wielkim upadkiem moralnym Europy i wielu innych części świata, a więc mamy do czynienia z upadkiem cywilizacji. Jednak wypowiedź prof. Hafena pokazuje też kierunek i źródło ratunku dla współczesnej cywilizacji zachodniej. Najskuteczniej może on się dokonać właśnie przez odbudowanie wartości małżeństwa i rodziny.

5. Jest warunkiem rozwoju i jakości całej społeczności, także na płaszczyźnie ekonomicznej.

„Podstawą rozwoju ekonomicznego społeczeństwa jest trwałe, monogamiczne, heteroseksualne małżeństwo, koncentrujące się na inwestycjach „specyficznych”. Najoczywistszym i najczęstszym przykładem takich inwestycji „specyficznych” są dzieci”[6].

Jest to bardzo znaczący argument. Profesor Becker „obliczył” małżeństwo. W rozdziale: „Teoria małżeństwa” znajdujemy bardzo dużą ilość liczb, wykresów, wzorów, wniosków (można przeczytać tą pracę w języku polskim). Obliczył także skutki ekonomiczne rozwodów, zarówno dla rodziny, jak i narodu. Za tą pracę otrzymał nagrodę Nobla! Słynna, prowadzona przez niego „Szkoła Chicagowska” udawanie, że prawdę o nadrzędności małżeństwa w społeczeństwie, o wpływie jego jakości na każdą dziedzinę, na bezpieczeństwo, dobrobyt, rozwój ludzkość zna od 50 tys. lat.

6. Warunkuje rozwój i funkcjonowanie dzieci i młodzieży na wszystkich płaszczyznach.

Pozwalam sobie nieco rozwinąć ten punkt, gdyż zawiera on bardzo ważne treści. Z wielu źródeł dowiadujemy się, że tym, co stanowi dla naszych dzieci najbardziej niezbędny pokarm, nie jest nasza miłość rodzicielska, w znaczeniu miłości rodziców do dzieci, ale nasza miłość małżeńska. To jakość miłości małżeńskiej jest dla naszych dzieci powietrzem, glebą warunkującą ich wzrost i rozwój na każdej płaszczyźnie i na każdym etapie ich życia. Dlatego powtarzam często za amerykańskim mówcą Joshem McDowellem, że to, co ja jako ojciec trojga dzieci mogę im dać najpiękniejszego, to nie kochać je, lecz ich matkę. To, czego moje dzieci najmocniej ode mnie oczekują, to nie to, abym kochał je, ale ich matkę! Bardzo pragnę podzielić się w tym miejscu wymownym doświadczeniem. Kiedy kilka lat temu prowadziłem rekolekcje parafialne o tematyce małżeńskiej w duże Parafii w Łodzi po nauce, w której przybliżałem te prawdy, podeszła do mnie dziewczyna, mająca ok. 17-18 lat. Płacząc mówiła: „Dziękuję, że pan to powiedział, bo tu byli moi rodzice. Oni nie są już razem. Ojciec się wyprowadził, sprawa rozwodowa jest w toku. Kilka dnie temu spotkałam się z ojcem, porozmawialiśmy, dał mi pieniądze i na pożegnanie powiedział: „Kasiu, nie przejmuj się, to nic, że my z mamą nie jesteśmy razem, ale ja ciebie bardzo kocham i to jest najważniejsze”. Wyrwałam się z ramion ojca i krzyknęłam: „Tato, ja nie chcę, abyś ty kochał mnie, ja chcę, abyś ty kochał mamę” i uciekłam”. Ona, jako nastolatka, umiała to dokładnie opisać, ale nasze dzieci, nawet, kiedy mają kilka miesięcy, czy kilka lat, to czują wyraźnie, że najważniejsza dla nich jest nasza miłość małżeńska. Często podkreślam, że możemy naszym dzieciom nie mówić, że je kochamy, ale nie daj Boże, jeśli nie będziemy tego mówić sobie, jako ich rodzice. Dlatego lubię powtarzać takie słowa:

„Najlepszą inwestycją dla dzieci jest inwestycja w swoje małżeństwo”. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie w nich małżonków miłowanie”.

Miłość rodziców względem siebie jest najcenniejszym źródłem wszelkich pozytywnych uczuć dla dziecka. Jest to najskuteczniejszy „zbiornik”, z którego chce ono nieustannie czerpać, aby ładować swój „akumulator” emocjonalny i uczuciowy.

A dowody naukowe? Są, oto one:

A. „Osoby negatywnie oceniające powodzenie małżeństwa rodziców:
· są bardziej napięte, zahamowane emocjonalnie oraz skoncentrowane na swej inności;
· cechuje je bierność i tendencja do wycofywania się z wielu różnych sytuacji społecznych;
· utrzymują mniejszą liczbę kontaktów i związków z ludźmi, a związki te są mniej satysfakcjonujące i nie dają poczucia oparcia;
· charakteryzują się obniżonymi możliwościami w podejmowaniu i planowaniu swoich działań, prac;
· mogą też mieć trudności w mobilizowaniu energii i wytrwałości w realizowaniu podjętych zobowiązań.

Natomiast osoby mające pozytywny obraz małżeństwa swoich rodziców:
· cechują się najwyższymi osiągnięciami w zakresie nawiązywania i pielęgnowania satysfakcjonujących związków z innymi;
· nie wykazują leków przed ludźmi;
· posiadają pewną elastyczność w stosunkach z innymi, wyrażającą się umiejętnością zajmowania roli podporządkowanego albo też roli dominującej ( z tendencją do kierowania innymi)- i to zarówno w zakresie władzy jak i opieki;
· innych oceniają adekwatnie i przyjmują wobec nich dojrzałą, partnerska postawę;
· przy dużej emocjonalności, zaufaniu do siebie i niskim napięciu w kontaktach z innymi ludźmi potrafią być spontaniczni i twórczy;
· posiadają cechy ułatwiające im radzenie sobie w sytuacjach niezwykłych i sytuacjach trudnych;
· zostały niejako obdarowane „czymś”, co pozwala im na ponadprzeciętne, dobre funkcjonowanie;
· występuje u nich konfiguracja elementów obrazu siebie, która ma miejsce niezwykle rzadko: mianowicie połączenie sprawności, rzutkości, systematyczności, kompetencji i poszanowania norm i wartości- z ciepłem emocjonalnym, z możliwością twórczego działania i z umiejętnością tworzenia różnego rodzaju więzi z innymi ludźmi”[7].

B. „Stabilna, kochając się rodzina, z dwojgiem rodziców, stanowi optymalne środowisko dla zdrowia i rozwoju dziecka w społeczeństwie (…). Inne badanie prowadzą do tych samych wniosków, że dzieci lepiej radzą sobie w domach trwałych, nawet, jeżeli ich rodzice nie są szczególnie szczęśliwi ze sobą, ale potrafią w rozsądny sposób z sobą współpracować”[8].

C. „Nieomal wszystko zależy od tego, z jakiej miłości począł się człowiek, w jakim klimacie duchowym i moralnym zanurzony był jego początek. Osobowość człowieka przychodzącego na świat kształtuje się pod wpływem miłości rodziców i zależnie od jakości i stopnia doskonalenia tej miłości (…). Trzeba podkreślić zgodnie z opiniami filozofów i psychologów, że najważniejszym i niezastąpionym składnikiem tego duchowego świata, budowanego przez małżonków jako rodziców jest doskonalenie więzi małżeńskiej jako relacji dwojga osób.(…) Poczucie bezpieczeństwa u dziecka jest ściśle związane z jednością , jaka łączy małżonków”[9].

7. Małżeństwo warunkuje jakość narodu

„Małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety zawarty w myśl Planu Bożego zapisanego w samej istocie człowieczeństwa (…) jest w pewnym sensie miejscem, w którym „rodzi się naród” i uzyskuje swoją duchową i moralną spoistość”[10].

8. Od jakości małżeństwa zależy ilość i jakość powołań.

„W dzieciach moralnie osieroconych nie zdołają się rozwinąć ziarna powołania. Jeżeli jednak (rodzina) będzie rzeczywiście „domowym Kościołem”, a więc miejscem, w którym Jezus Chrystus żyje i działa, będziecie taż jakby pierwszym seminarium, gdzie dzieci będą mogły uczyć się pobożności, modlitwy i miłości do Kościoła oraz otrzymają solidną formację ludzką, która jest fundamentem całej formacji kapłańskiej”[11].

[1] List do Instytutów Studium nad rodziną, 13.06.2003r.
[2] W.J. Doherty, „Jak trzymać się razem w świecie, który chce nas rozdzielić”, Kraków 2006, s. 16.
[3] Allan C. Carlson, szef Międzynarodowego Komitetu Przygotowawczego Światowego Kongresu Rodzin, „Drogie dzieci”, Ozon, nr 19, (56), maj 2006r.

[4] Prof.Carlo Cassini, w: „Sprawy rodziny”, nr 78/2/2007 r., s. 96.
[5] Prof. Bruce Hafen, w: „Sprawy rodziny”, nr 78/2/2007 r., s. 96.
[6] Gary S. Becker, nagroda Nobla z ekonomii w 1992 r. za: „Ekonomiczna teoria zachowań ludzkich”. W tym: „Teoria małżeństwa”.
[7] A. Gałkowska, „Zasięg oddziaływania jakości małżeństwa rodziców na dzieci w ich dorosłym życiu”, Małżeństwo i rodzina, nr 1, styczeń-marzec 2002r.
[8] W.J. Doherty, dz.cyt., s. 16-17.
[9] J. Bajda, „Rodzina miejscem Boga i człowieka”, Łomianki 2005 r., s. 255-256.
[10] J. Bajda, „Nauka w służbie rodzinie”, „Sprawy Rodziny”, nr 73/1/2006 r.
[11] Jan Paweł II, Orędzie na XXXI Światowy Dzień Modlitwy o Powołania, 26.12.1993r.

Opublikowano dnia wtorek, 22 Wrzesień 2009 o godz. 11:21 w kategorii Nauka. Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.

Zostaw odpowiedź

*