Czym różni się małżeństwo od rodziny?

22 września 2009 | Dodaj komentarz »

Do napisania tej refleksji skłoniło mnie narastające wewnętrzne odczucie, żewoda[87x6][1] nadal wielu z nas małżonków, ale także wiele osób zajmujących się tematyka małżeństwa i rodziny, obciążonych jest myśleniem, że mówiąc o rodzinie, niejako automatycznie myśli się także o małżeństwie. Rodzina zawiera w sobie małżeństwo, więc nie trzeba za bardzo zwracać uwagę na oddzielanie tych rzeczywistości. Wielu małżonków jest przekonanych, że w momencie pojawienia się w ich związku dziecka (dzieci) przekształca się on w rodzinę, przechodzi z jeden fazy w kolejną, może z niższej formy w wyższą, ewoluuje, przepoczwarza się. Tak wielokrotnie uważają również duszpasterze, dlatego mówi się powszechnie o duszpasterstwie rodzin, o kryzysie rodziny, o konieczności wspierania rodziny. Oto przykład: „Najbardziej zatem aktualnym zadaniem Duszpasterstwa Rodzin również w Polsce jest głoszenie Dobrej Nowiny o rodzinie, która jest największym dobrem ludzkości”[1]. Pozwalam sobie nazwać to typowym błędem popełnianym przez osoby zajmujące się tematyką małżeństwa i rodziny. Spójrzmy na jedną z wielu wypowiedzi Jana Pawła II, odnoszących się do tej kwestii: „Kościół w Europie we wszystkich formach działalności i życia musi wiernie głosić prawdę o małżeństwie i rodzinie. (…)W tym kontekście Kościół powinien głosić z nową mocą to, co Ewangelia mówi o małżeństwie i o rodzinie, aby uzmysłowić ich znaczenie i wartość w zbawczym planie Bożym. Szczególnie konieczne jest potwierdzenie, że te instytucje w rzeczywistości stanowią wyraz woli Boga”[2]. Nasz umiłowany rodak uznany jest za jednego z największych znawców rozpatrywanej przez nas tematyki. Jak łatwo można dostrzec stosuje on tu podwójne określenie: „małżeństwo i rodzina”. Wczytując się w nauczanie Karola Wojtyły na ten temat łatwo dostrzeżemy, że zawsze stosuje on taką formę, chyba że jednoznacznie wypowiada się tylko w kwestii rodziny. Dlatego trzeba oddzielać te dwie płaszczyzny? Czy jest różnica między małżeństwem a rodziną?
Mówiąc o rodzinie musimy najpierw pamiętać, że jest to pojęcie bardzo szerokie. Zawiera ono różne relacje, stopnie pokrewieństwa, pokolenia. Rodzina to rodzice, dzieci, dziadkowie, wujostwo, kuzynostwo, szwagrowie, zięciowie itd. Osoby te związane są więzami krwi, odniesieniami do wspólnych przodków, ale też zależnościami materialnymi, mieszkaniowymi. Głoszenie Dobrej Nowiny o rodzinie, to głoszenie jakich treści? Może mamy pokazywać jak mają wyglądać relacje, na czym mają być zbudowane, gdzie i jak ma być w tych relacjach obecny Jezus, kto, wobec kogo i jak ma postępować? Owszem to wszystko jest ważne, ale najczęściej takie rozumienie problemu powoduje zamazywanie istoty, omijanie jej. A istotą wszelkich zależności w rodzinie jest małżeństwo. Ono jest „sercem” i „mózgiem” rodziny. I dlatego nie ma sakramentu rodziny, jest sakrament małżeństwa! Bóg od początku stworzył człowieka w podstawowej komunii osób, jaką jest małżeństwo: „Człowiek stał się ‘obrazem i podobieństwem’ Bożym nie tylko przez swoje człowieczeństwo, lecz także przez komunię osób, którą mężczyzna i kobieta tworzą od samego początku. Człowiek staje się obrazem Bożym nie tyle w momencie samotności, ile w momencie komunii”[3]. Wszelkie relacje w rodzinie rozpoczynają się od relacji w małżeństwie. Zbyt często zapominamy, że rodzina to nie małżeństwo i odwrotnie. Czasami słyszy się, że jak mówimy o rodzinie, to mówimy o małżeństwie. Brzmi to tak jak by ktoś twierdził, że jak mówimy o Parafii, to mówimy o księdzu proboszczu. A tymczasem Parafia to wiele osób: kapłani, wierni, pan kościelny, organista, prezes Akcji Katolickiej, ale także parafianin uzależniony od alkoholu, starsza samotna parafianka. Jest to jeden organizm, złożony z różnych członków i każdy realizuje inne zadania. Jeżeli chcemy w spojrzeniu na Parafię odnieście się do księdza proboszcza lub do innej osoby, musimy to doprecyzować.
Wyczerpująco i przekonywująco różnicę między małżeństwem i rodziną ujął Karol Wojtyła: „Rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Nie można w życiu wielkiego społeczeństwa ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa. Nie znaczy to jednak, że małżeństwo należy traktować tylko i wyłącznie jako środek do celu, którym jest rodzina. Jakkolwiek bowiem małżeństwo naturalną drogą prowadzi do jej zaistnienia i powinno być na nią otwarte, to jednak przez to samo małżeństwo bynajmniej nie zatraca się w rodzinie. Zachowuje ono swą odrębność jako instytucja, której wewnętrzna struktura jest inna, różna od wewnętrznej struktury rodziny”[4]. Jak można łatwo dostrzec tekst mówi nam wyraźnie, że czymś innym jest małżeństwo i czymś innym rodzina. Instytucje to maja różne wewnętrzne struktury.
Co składa się na istotę małżeństwa? 1. Różnica płci. Związki rodzinne mogą występować także w obrębie osób tej samej płci, małżeństwo nigdy. 2. Odłączenie od środowisk pierwotnych. 3. Zaistnienie jako nowa jakość, nowa rzeczywistość, „jedno ciało”. 4. Podniesienie tej relacji do rangi sakramentu, a więc obdarowanie szczególnymi predyspozycjami, umożliwiającymi skuteczniejszy rozwój dwojga ku doskonałości.
Zapoczątkowanie małżeństwa, jako nowej jakości, może być porównane do momentu poczęcia człowieka. Plemnik i komórka jajowa, funkcjonujące autonomicznie w konkretnych warunkach, po połączeniu się nie są już tym, czym były wcześniej, tworzą nową rzeczywistość. Podobnie małżeństwo, po udzieleniu sobie przez narzeczonych sakramentu małżeństwa i pobłogosławieniu przez kapłana rozpoczyna się istnienie i rozwój nowego bytu: „A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19, 6). Rozpoczyna się rozwój owego „jednego ciała”, także w kierunku rodziny, ale w chwili pojawienia się potomstwa małżeństwo nie przestaje istnieć, „nie zatraca się w rodzinie”. Dzieci, rodzina to nie są części owego „jednego ciała”, ale jego owoce! Jabłko nie jest drzewem, rozwija się od pączka i kwiatu, dojrzewa, odpada, a jabłoń pozostaje jabłonią!
Bardzo istotna jest w tym kontekście zależność rodziny zbudowanej na małżeństwie, w stosunku do niego samego. Przypomniał to niedawno Papież Benedykt XVI: „Rodzina to instytucja pośrednicząca między jednostką a społeczeństwem i nic nie może jej całkowicie zastąpić. Jej podstawą jest przede wszystkim więź międzyosobowa pomiędzy mężem i żoną, oparta na uczuciu i wzajemnym zrozumieniu”[5]. Owa podstawa ma niekwestionowaną zależność warunkującą trwałość i jakość nadbudowy, czyli rodziny. W ostatnim okresie coraz więcej uwagi zwraca się na tę zależność. Profesor Carlo Cassini z Włoch podkreśla, że prawidłowe relacje między mężczyzną a kobietą w małżeństwie leżą u podstaw pokoju w świecie. Zburzenie tych relacji skutkuje nienawiścią, wojną i przemocą[6]. Natomiast prof. Bruce Hafen, specjalista prawa rodzinnego, twierdzi, że małżeństwo jest początkiem cywilizacji, podstawowym miejscem przekazywania wartości[7].
Bardzo wiele treści można także zgłębiać z zakresu wpływu jakości małżeństwa na rozwój i funkcjonowanie dzieci. Jest to temat na oddzielne opracowanie. Odwołajmy się do stwierdzenia Jana Pawła II: „Podstawą prawdziwej miłości do dziecka jest autentyczna miłość między małżonkami”[8]. Zależność tę potwierdzają wnikliwe badania naukowe, prowadzone m.in. przez prof. Bradforda Wilcoxa, który udowadnia, że dzieci w rodzinach niepełnych, znacznie częściej niż dzieci wychowywane przez obojgu rodziców, cierpią na depresję i podobne zaburzenia, stwarzają trudności wychowawcze, maja problemy w szkole, wchodzą w konflikty z prawem[9].
Nie można mieć wątpliwości, że głoszenie Dobrej Nowiny o małżeństwie staje się nadrzędnym zadaniem duszpasterskim na najbliższe lata. Jeżeli jesteśmy zaniepokojeni agresywną ekspansją ideologii lesbijsko- gejowskiej, wzrastającą ilością wolnych związków, wzrostem rozwodów, wzrostem urodzeń pozamałżeńskich, spadkiem ilości urodzeń, kwestiami etycznymi związanymi z różnego rodzaju eksperymentami „pseudo medycznymi”, zmierzającego do powstawania życia bez środowiska naturalnego, jakim jest małżeństwo, skoncentrujmy się na wzmacnianiu jakości małżeństwa, na podnoszeniu świadomości jego wielkości, piękna, świętości i nierozerwalności. Dobra Nowina o małżeństwie to głoszenie tego, co o tej komunii mówi Słowo Boże, tego, co jest dorobkiem i dziedzictwem Tradycji Kościoła, objawieniem mądrości Boga i ludzi prowadzonych światłem Ducha Świętego. Mamy z czego czerpać i mamy co robić. Jednak początkiem tych działań musi być umiejętność odróżnienia małżeństwa od rodziny i usytuowanie tego sakramentalnego związku mężczyzny i kobiety na właściwym, nadrzędnym miejscu. Wszelkie działania duszpasterskie i zabiegi o dobro rodziny, powinny rozpoczynać się od działań zmierzających do wzmocnienia fundamentu. Zadanie to jest bardzo odpowiedzialne, ale najwięcej do zrobienia mają sami małżonkowie: „Małżonkowie chrześcijańscy! W waszej komunii życia i miłości, w waszym wzajemnym oddaniu oraz w wielkodusznym przyjmowaniu dzieci, bądźcie w Chrystusie światłem świata! Pan was prosi, abyście każdego dnia stawali się jak lampa, która nie pozostaje w ukryciu, ale postawiona jest „na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu” (Mt 5,15). Bądźcie przede wszystkim „Dobrą Nowina dla trzeciego tysiąclecia”, gorliwie żyjąc swoim powołaniem” .[10]
[1] „Sprawy rodziny”, nr 76/4/2006 r., s.114

[2] Adhortacji „Ecclesia in Europa”, p. 90
[3] Jan Paweł II, katecheza podczas audiencji generalnej, 14.11.1979r., cyt. za: ”Sprawy rodziny”, 76/4/2006r., s.17

[4] „Miłość i odpowiedzialność”, Lublin 2001r., wykłady z lat 1958-1959, s.194-195

[5] Przemówienie podczas czuwania modlitewnego, Walencja 8.07.2006r.

[6] Por. „Sprawy rodziny”, nr 78/2/2007, s. 96

[7] Tamże, s. 97

[8] Homilia wypowiedziana w Kielcach 3.06 1991 r.

[9] Por. „Sprawy rodziny”, nr 78/2/2007r. s. 101

[10] Jan Paweł II, homilia w czasie IV Światowego Spotkania Rodzin w Manili, styczeń 2003r.

Opublikowano dnia wtorek, 22 Wrzesień 2009 o godz. 11:58 w kategorii Czym różni się małżeństwo od rodziny. Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.

Zostaw odpowiedź

*