Agnieszka

22 września 2009 | Dodaj komentarz »

To były trudne chwile, ale dziękuję za nie Bogu.

Mam 17 lat i uważam, że mój stan wiary w Boga jest każdego dnia coraz mocniejszy. Wstając i kładąc się spać rozmawiam z Jezusem, a niedzielę rozpoczynam od Mszy św. Raz w miesiącu korzystam z sakramentu pojednania. Jednak w niedawnej przeszłości poważnie zwątpiła w istnienie Boga. Było to wówczas, kiedy zachorował mój tata. W czasie jego pobytu w szpitalu modliłam się każdego dnia o szybkie wyzdrowienie i powrót do domu. Jednak tak się nie stało. Po miesiącu choroby tata zmarł. Byłam załamana. W sercu czułam wielki żal do Boga, za to, że mnie nie wysłuchał. Chociaż minęły już 3 lata, do dzisiaj nie mogę się pogodzić z myślą, że taty nie ma już wśród nas. Codziennie wstając patrzę na fotel, na którym tata lubił siedzieć, a po powrocie ze szkoły oczekuję na jego przyjazd z działki.

Dzisiaj rozumiem, że moment, w którym Bóg zabrał tatę do siebie świadczy o tym, że Matka Boska Nieustającej pomocy wzięła go pod swoją opiekę. Tata odszedł w środę w czasie nabożeństwa do Niej. Zrozumiałam także, że prędzej czy później każdego z nas czeka śmierć i przejście na „tamtą” stronę.

Niestety, pół roku później zachorowała moja mama. Bałam się, że stracę także ją. Była taka chora, że konieczna była operacja. Tym razem nie straciłam nadziei, ani przez chwilę nie przestałam ufać Jezusowi. Każdego popołudnia, będąc wtedy u babci, odwiedzałam kapliczkę, modląc się o szybki powrót mamy do zdrowia. Bóg wysłuchał mnie, nie pozwoli żebym została sama z bratem. Operacja udała się i mama mogła wrócić do domu.

Teraz już wiem, że muszę Boga kochać zawsze, a nie tylko wtedy, kiedy jest potrzebny. Zrozumiałam dobrze, że wiara, nadzieja i miłość są najważniejsze w moim życiu.

Agnieszka, uczennica III LO we Wschowie

Opublikowano dnia wtorek, 22 Wrzesień 2009 o godz. 12:38 w kategorii Młodzeży. Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.

Zostaw odpowiedź

*